Kapłan
Jako kapłani możemy od czasu Ofiary Jezusa łączyć z Jego cierpieniem wszystkie nasze cierpienia — oddając Mu je i składając na ołtarzu naszych serc wszystko to, co sprawia nam cierpienie.
Mądrość nie z tego świata. I droga, w której mogę Ci towarzyszyć.
Słowo na dziś · czwartek, 13 sierpnia
„Jak jeleń pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże.”
Ps 42, 2
Pragnienie nie jest słabością. Jest kompasem. Iza
Zapisze się jako obrazek — możesz ustawić go jako tapetę albo wysłać komuś.
Zapraszam Cię do mojej przestrzeni proroczego mentoringu, w której poruszam się od lat w mojej pracy z ludźmi.
Znajdziesz tu Mądrość nie z tego świata, jest też droga, w której mogę Ci towarzyszyć. Jest to także z natury swojej prorocza przestrzeń wyrażająca się w Słowie, rozmowie, sztuce i pracy.
Jeśli szukasz natchnienia, Mądrości, drogi i nadziei wypełnionej Miłością — jestem tutaj dla Ciebie. Zapraszam, rozsiądź się tu wygodnie, usiądź przy kominku tej przestrzeni internetowej i ogrzej się w Ogniu Jedynym. Pozwól się ogrzać Miłością większą niż my sami możemy dać.
Iza
W ujęciu Nowego Testamentu Jezus wypełnił potrójną misję na ziemi: jako Kapłan, Król i Prorok. Przez Niego mamy udział w tym wymiarze jako Kościół. Dana jest nam także ta misja w każdym z tych wymiarów — zaprasza nas, abyśmy byli zarówno kapłanami, prorokami, jak i miał udział w misji królowania w Królestwie Bożym już tutaj na ziemi, zgodnie ze Słowem Bożym.
Te trzy wymiary mają bardzo konkretne znaczenie w naszym codziennym życiu.
Jako kapłani możemy od czasu Ofiary Jezusa łączyć z Jego cierpieniem wszystkie nasze cierpienia — oddając Mu je i składając na ołtarzu naszych serc wszystko to, co sprawia nam cierpienie.
Królowanie przejawia się w tym, że dana jest nam władza na ziemi do zarządzania dobrami materialnymi: „czyńcie sobie ziemię poddaną". Każdego dnia mamy wpływ na to, jak wygląda ten świat — w skali mikro i makro, w zależności od danej nam strefy wpływu.
Dostrzeganie tego, co robi Bóg w życiu danego człowieka i w przestrzeni wokół nas — i wypowiadanie tego nad całym stworzeniem, aby Jego Słowo stawało się ciałem, czyli rzeczywistością.
Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.Łk 12, 49
Bardzo porusza mnie fakt, że choć nie było kiedyś nazw takich jak „coach" czy „mentor", to co robimy w ramach nie tylko chrześcijańskiego ruchu wcale nie jest nowe.
Zarówno Jan Chrzciciel, jak i Jezus byli mentorami i coachami w jednym. Biblia usłana jest — zwłaszcza Stary Testament — mądrością, która zaprasza, aby się jej radzić. Dawniej mentor i coach nazywany był po prostu nauczycielem. Rabbim.
Już starożytni myśliciele mieli rzesze ludzi, którzy chętnie szukali u nich mądrości życia. Szukanie mądrości w takiej formie było bardzo popularnym i szanowanym trendem.
Uczniom Jana Chrzciciela powinno było wystarczyć Słowo Boże, a jednak chodzili za nim, szukając mądrości, szukając Mesjasza. On jako najlepszy coach i mentor wskazał im Jezusa i uczył ich zarówno jak żyć, jak i jak Go znaleźć.
Nie twierdzę, że każdy mentor i coach to od razu Jan Chrzciciel — jednak warto sobie właśnie takiego szukać. Kogoś, przy kim wydasz dobre owoce swojego istnienia, swojego ducha, i odnajdziesz blisko siebie żywego Jezusa — tam, gdzie dotąd nie byłeś w stanie rozpoznać Go sam.
Mentor, który jest świadomy tej misji i wyposażony jest w ten dar w połączeniu z szeroką wiedzą o człowieku, jego psychologii i antropologii, w połączeniu z neuronauką i teologią — jak w moim przypadku — jest nie tylko coachem i przewodnikiem.
Taki mentor wykorzystuje cały ten wachlarz darów, aby wraz z Jedynym Mentorem, to jest Duchem Świętym, iść w kierunku wypełnienia pragnień serca człowieka, które złożył w Nim Bóg.
Magister teologii. Słowo Boże jest tu fundamentem, nie ozdobą — i punktem, do którego zawsze wracamy.
Szeroka wiedza o człowieku: jak jest zbudowany, co go blokuje, skąd biorą się wzorce, których sam u siebie nie widzi.
Zmiana myślenia realnie zmienia życie — również na poziomie tego, jak pracuje mózg. To nie metafora, to proces.
Jedyny Mentor. Cała reszta jest tylko narzędziem w Jego rękach — i tak też ją traktuję.
Każda z tych dróg zaczyna się tak samo — od rozmowy. Nie musisz wiedzieć z góry, czego dokładnie potrzebujesz.
Spotkanie jeden na jeden. Rozmowa, w której szukamy tego, co Bóg już robi w Twoim życiu — i co z tym zrobić dalej.
Praca z tym, co dzieje się w duszy: z emocjami, ranami, blokadami i pragnieniami, których nie umiesz jeszcze nazwać.
Towarzyszenie w drodze wiary — modlitwie, rozeznawaniu, słuchaniu Słowa i budowaniu żywej relacji z Bogiem.
Zarządzanie sobą, pracą i dobrami materialnymi w zgodzie z Ewangelią. Królowanie zaczyna się od Twojej strefy wpływu.
Przestrzeń, w której Słowo wyraża się w obrazie, geście i tworzeniu — dla tych, którzy słyszą Boga inaczej niż przez tekst.
Dłuższa droga — regularne spotkania przez ustalony czas, kiedy zmiana wymaga nie jednej rozmowy, a wierności.
Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie.1 Tes 5, 19–20
Wypełnij formularz i opisz w kilku zdaniach, co Cię przyprowadza. Nie musisz tego ładnie ująć — wystarczy szczerze.
Krótka, bezpłatna rozmowa, żebyśmy obie sprawdziły, czy to dobra droga dla Ciebie i czy chcesz iść nią ze mną.
Spotykamy się online albo osobiście, w rytmie, który Ci służy. Ty wyznaczasz tempo — ja pilnuję kierunku.
Cel jest jeden: żebyś wydał dobre owoce swojego istnienia i odnalazł blisko siebie żywego Jezusa — także tam, gdzie dotąd nie umiałeś Go rozpoznać.
Jezus wypełnił potrójną misję na ziemi: jako Kapłan, Król i Prorok. Przez Niego mamy udział w tym wymiarze — i ma to bardzo konkretne znaczenie w…
Czytaj dalej →
Choć nie było kiedyś nazw takich jak „coach” czy „mentor”, to co robimy wcale nie jest nowe. Zarówno Jan Chrzciciel, jak i Jezus byli mentorami i…
Czytaj dalej →Jeśli porusza Cię serce, gdy dzielę się z Tobą swoimi myślami, jeśli porusza Cię serce w kierunku rozwoju swojego życia w zgodzie z Ewangelią — zapraszam Cię na sesję mentoringową.
Napisz kilka zdań o tym, co Cię przyprowadza. Odpiszę osobiście.